logo

Kształtowanie samodzielności młodego człowieka

Czy naprawdę wiemy, ile samodzielności tkwi w dzieciach ? Czasem wystarczy odrobina przestrzeni, by zobaczyć, jak wiele potrafią młodzi ludzie. Zaufanie do ich możliwości potrafi odsłonić potencjał, którego nie spodziewalibyśmy się na pierwszy rzut oka. A gdy naprawdę im pozwolimy, często zaskakują nas bardziej, niż moglibyśmy przypuszczać.

Wiecie co mnie naprawdę wkurza? Kiedy słyszę dorosłych, jak opowiadają, że dzieci się zmieniły. Dzieci się nie zmieniły. Dzieci nic jeszcze nie wiedzą o świecie. To my, dorośli, się zmieniliśmy. Mniej wymagamy. Mniej oczekujemy. Sprawiamy, że życie naszych dzieci jest coraz łatwiejsze, zamiast przygotowywać je na to jak będzie wyglądać naprawdę. /FRANK MARTIN, amerykański trener koszykówki

Nie będzie odkrywczym kiedy stwierdzę, że środowisko, w którym na co dzień funkcjonują młodzi ludzie (w domu, szkole czy klubie sportowym) w dużej mierze kształtuje to, kim się stają na drodze ku dorosłemu życiu. Pisałem i mówiłem o tym na łamach tej platformy w serii „fundaMENTALNIE o sporcie: Psychologia sportu dla każdego” wielokrotnie, m.in. w podcastach na temat klimatu motywacyjnego (link)czy radzenia sobie z błędami i niepowodzeniami (link) oraz artykułach np. w tym opisującym wczesną specjalizację sportową (link) czy mechanizm strefy najbliższego rozwoju (link). We współczesnych czasach kwestia samodzielności stała się szczególnie istotna, bo jako dorośli coraz częściej i intensywniej angażujemy się w aktywności naszych dzieci i podopiecznych w procesie dorastania i dojrzewania. Staramy się i bezwzględnie chcemy dla nich jak najlepiej. Jednak czy czasami nie przesadzamy idąc w skrajności? Na przykład dociskamy zbyt mocno narzucając niepotrzebną presję i własną wolę? Albo w drugą stronę – pobłażamy, odpuszczamy i wyręczamy? Z moich obserwacji plenerowych z pracy psychologa sportu w kontekstach szkolnych, klubowych i obozowych wynika, że coraz częściej popełniamy błąd, o którym mówi trener Frank Martin w cytacie otwierającym ten artykuł. Coraz częściej dorośli wykazują się nadmierną opiekuńczością pozbawiając tym samym dzieci i młodzież okazji do uczenia się samodzielności i stanowienia o sobie w świecie. Jak wspomniałem, takie zachowanie może przybierać różne formy. Jedno jest jednak w tym wszystkim wspólne – kurczowe trzymanie statusu zależności od dorosłego i brak przyzwolenia na podejmowanie autonomicznych decyzji, popełnienie swoich błędów i wyciąganie z nich wniosków na przyszłość. Dla mnie jako psychologa, trenera, ale także rodzica to stąpanie po kruchym lodzie. Wyzwanie jest nie lada! No bo jak to zrobić, żeby być wsparciem dla podopiecznych i dzieci, jednocześnie nie przytłaczając ich swoją obecnością, wszechwiedzą i własnymi doświadczeniami? Uważam, że w tych relacjach z młodszym od siebie pokoleniem trzeba się przełamywać i być takim dorosłym jak pewna mama w kreskówkowym memie Nowakowskiej. Zapytana przez koleżankę: „Ojejku, ale pani córka jest samodzielna! Jak pani to robi?” odpowiada bez wahania: „Pozwalam jej”. Kurtyna! My też potrzebujemy na rozwój tej samodzielności po prostu pozwolić!

Czym jest zatem samodzielność? W Słowniku Języka Polskiego PWN możemy spotkać się z kilkoma definicjami. W kontekście młodego człowieka uprawiającego sport najbardziej przemawia do mnie ten: „dający sobie radę”. W kontekście sportowym dorzucę jeszcze kilka aspektów samodzielności takich jak: umiejętność wykonywania zadania bez dodatkowej pomocy z zewnątrz, autonomia i możliwość wyboru (np. w stosunku do określania celów własnych zadań), wypracowywanie własnych sposobów działania, niezależność w myśleniu i ekspresji myśli. A jako psycholog zwróciłbym też uwagę, że samodzielność nie musi oznaczać działania w próżni, w oddzieleniu od innych ludzi. Ważnym aspektem samodzielności będzie więc także współdziałanie i współpraca (w kontroli, ocenie i korekcie pracy własnej), a także umiejętność proszenia o pomoc i przyjęcia tej pomocy, wtedy kiedy to zasadne. To ważne, bo w przypadku autentycznej samodzielności nie chodzi tylko o dawanie rady samemu, ale też budowanie zaufania i wiary, że można polegać na innych ludziach, którzy przyjdą z pomocą, kiedy będziemy jej potrzebować.

Kiedy my, dorośli damy przestrzeń na rozwój samodzielności u dzieci i młodzieży, potrzebujemy uzbroić się w cierpliwość i z uważnością obserwować co się dzieje. Z jednej strony to pewnego rodzaju wyzwanie, a może nawet test dla młodego człowieka. Czy sobie z czymś w ogóle poradzi? Jak wybrnie z trudnej sytuacji? Co powie potem? Z drugiej strony, może też to być dobra zabawa i radość z odkrywania w sobie zdolności i rozwijania umiejętności. Jako dorośli musimy być uważni, żeby nie stłumić tego procesu. Jeśli wpatrzymy się i wsłuchamy w potrzeby dziecka czy nastolatka, to dostrzeżemy kiedy ktoś jest już gotowy na autonomię i robienie czegoś samodzielnie, a może nawet po swojemu. Wtedy warto puścić naszą tendencję do kontrolowania wszystkiego, zaufać mu i pozwolić działać. Nawet jeśli w pierwszym podejściu będzie trzeba coś poprawić, bo nie zrobi tego idealnie, to właśnie tak następuje nauka czegokolwiek w życiu. Dlatego jako dorośli potrzebujemy tej cierpliwości do tego, żeby pozwolić dzieciom próbować, i próbować, i próbować… aż w końcu znajdą swój sposób i się nauczą. Zupełnie tak, jak robimy to w przypadku nauki podstawowych umiejętności we wczesnym rozwoju dziecka, takich jak chodzenie czy mówienie (patrz wspomniana wcześniej strefa najbliższego rozwoju). Wiem, że dla dorosłego to nie jest łatwe, bo rodzicielski czy nauczycielski odruch jest współcześnie taki, żeby coś zrobić za dziecko. Bo będzie lepiej, szybciej, sprawniej. To silna tendencja, trzeba się więc pilnować! To znaczy, żebyśmy teraz nie pomyśleli, że zadaniem dorosłego jest tylko i wyłącznie przypilnowanie dziecka, żeby zrobiło dokładnie to co mu każemy, w taki sposób jaki sobie wymyśliliśmy. Powiedziałbym, że to już nie jest samodzielność, tylko przymus. Bo ta zakłada jednak wybór (nawet jeśli jest on ograniczony) sposobu działania i osiąganie celów po swojemu. Oczywiście w rozwijaniu samodzielności należy też uważać, aby nie przegiąć w drugą stronę i nie zostawić dziecka zupełnie samego bez jakiejkolwiek pomocy, podpowiedzi czy wsparcia. Kluczem – jak to zwykle w psychologii bywa – jest poszukiwanie i utrzymanie złotego zopunktu równowagi.  

Co zatem zrobić, żeby wspierać dziecko w rozwijaniu samodzielności? Po pierwsze jako dorośli musimy się na tę samodzielność zgodzić; pozwolić dzieciom i młodzieży jak ta mama z mema Nowakowskiej. To absolutnie kluczowe! Bo w tym całym rozwoju samodzielności tkwi pewien paradoks. Jako dorośli często pragniemy widzieć dzieci i podopiecznych zachowujących się niezależnie, asertywnie i odważnie, jednocześnie nie za bardzo zgadzając się na tę niezależność, asertywność i odwagę przy nas. Dlatego zacznijmy od przyzwolenia w naszej własnej głowie. Dzieci i młodzież pójdą w kierunku samodzielności, bo taka jest kolej rzeczy. Warto podążać za tymi skłonnościami i z ciekawością podchodzić do ich wyborów. Pamiętajmy, że najlepiej uczymy się przez odkrywanie, eksperymentowanie, próbowanie, a właściwie przez wyciąganie wniosków z tych prób i błędów. Warto więc powstrzymać się z oceną, a zamiast niej z empatią podchodzić do młodych ludzi, a przede wszystkim ich wyborów. Akceptacja różnych preferencji, predyspozycji i ścieżki rozwoju jest tutaj bardzo ważna. Natomiast oceny i porównania nie sprzyjają rozwojowi motywacji wewnętrznej do eksploracji siebie i świata, a także uczenia się w ogóle. Jestem też zwolennikiem tego, żeby dorośli wykazywali się szacunkiem i wyrozumiałością względem dziecka w trudniejszych chwilach. Jednak zamiast od razu ratować wtedy sytuację i spieszyć z pomocą, polecam żeby zadać najpierw pytanie będącemu w opałach młodemu: „czy potrzebujesz pomocy?”, a jeśli odpowiedź będzie twierdząca to dalej: „jak mogę ci pomóc?” Być może wspólnie znajdziecie rozwiązanie niekoniecznie zakładające pomoc w postaci – „daj zrobię to za ciebie”. Jak już zgodziliśmy się na kształtowanie samodzielności i otworzyliśmy na rozwój młodego człowieka, dobrze jest mu w tym po prostu towarzyszyć np. poprzez rozmowę o tym, co myśli, czuje oraz jak postrzega to, co się dzieje w jego wewnętrznym i zewnętrznym świecie. Takie rozmowy potrafią przenieść góry i dają ogrom wsparcia. 

Ćwiczeniowe Check-Listy

W następnej części tego artykułu przygotowałem do pobrania dwa arkusze zawierające check-listy przykładowych czynności, które są do zrobienia w codzienności szkolnej, klubowej czy domowej. Zastanów się (najpierw sam, potem w dyskusji z drugim rodzicem/opiekunem/nauczycielem/trenerem, a na końcu także z dzieckiem/klasą/zespołem), które z tych czynności mogą powoli być wykonywane samodzielnie. W jakim wymiarze i na jakich zasadach? Gdzie będzie potrzebne wsparcie i pomoc? Porozmawiajcie o korzyściach i konsekwencjach wynikających z samodzielnego wykonywania ich. Bawcie się dobrze!

 

 

 

Materiał pomógł stworzyć
Grzegorz Więcław

psycholog, certyfikowany psycholog sportu z wieloletnim, międzynarodowym doświadczeniem. Na co dzień współpracuje z zawodnikami i trenerami, m.in. w Polskim Związku Lekkiej Atletyki.

Udostępnij artykuł

;